poniedziałek, 9 grudnia 2013

Od rana byłam w bardzo dobrym humorze, bo pierwszy raz Kingusia obudziła się tylko raz w nocy! Cudownie, oby tak dalej! Potem spotkałam się z dziewczynami ze szkoły rodzenia i ich maluchami. Moja córeczka była najmłodsza z całej gromadki, ale i też największa (czego się zresztą spodziewałam). Tylko weszłyśmy do środka a Kinga w ryk. No nic, pomyślałam, zaraz się uspokoi. Powoli zjeżdżają się inne matki z dziećmi, które słodko śpią-w wózkach, fotelikach, na rączkach.... a moja ciągle płacze... Dziewczyny siadają do stołu, zajadają ciastka, gadają, a ja nawet nic nie słyszę tak mi się Kinga do ucha drze. Więc dalej matka zasuwaj: chodzimy, śpiewamy, na rączki, samolocik. Inne dzieci nadal śpią....a moja co się uspokoi na 5 minut, to za chwilę znowu w płacz. To próbujemy inaczej: zmieniamy pieluszkę, dajemy cyca. To na pewno pomoże, pomyślałam. Pomogło może na 15 min. Inne matki patrzą na mnie z politowaniem a ich dzieci albo nadal śpią albo grzecznie na rączkach. I w końcu ani nie zjadłam ani za bardzo nie pogadałam.

Wróćiłyśmy do domu i mówię do męża jak to możliwe, że wszystkie te dzieci tak słodko spały albo grzecznie leżały. Nawet jak płakały to bardziej jakby kwiliły, chociaż najstarsze miało już 13 tygodni. Wszystkie były takie spokojne, ciche jakby w jakimś letargu. Moja Kinga nawet jak leży sobie w dobrym humorze to zawsze rusza rączkami, nóżkami, coś tam gada do siebie. Poza tym Kinga nigdy nie śpi w dzień więcej niż 3 godziny. No nic miejmy nadzieje, że chociaż noc będzie znowu spokojna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz